JAK ZNALEŹĆ 

SWÓJ SPOKÓJ WEWNĘTRZNY?

TYLKO O WŁASNYCH DOŚWIADCZENIACH

Kiedy piszę, lubię pisać o moich własnych doświadczeniach. Czuję w tym dużą uczciwość, ponieważ opowiadam o terenie, który został przeze mnie rzeczywiście odwiedzony i poznany. Poprzez tego typu wewnętrzne podróże, możemy w procesie kontemplacji rozpoznać wnioski, które są korzystne nie tylko dla nas, lecz generalnie dla ludzi. Dlaczego? Ponieważ mimo wielu różnić, tak naprawdę jesteśmy do siebie bardzo podobni. Różnimy się, że tak to ujmę, treścią naszych doświadczeń, ale nie strukturą ich doświadczania. Dobrze wyciągnięte z naszych doświadczeń wnioski, mogą inspirować do przemyśleń, do dialogu i przede wszystkim zachęcić czytelnika do spojrzenia głęboko w siebie, aby znaleźć swoją prawdę, przeglądając się w słowach jak w lustrze. W ten sposób mogę również służyć, być przydatnym dla tego świata.

Nie znalazłem wyższej cnoty życia, niż to, aby wspierać ludzi na ich ścieżce, jednocześnie podążając swoją najlepiej i najuczciwiej jak potrafię.

POSZUKIWANIA SPOKOJU WEWNĘTRZNEGO

Dzisiaj chciałbym podzielić się z tobą moimi przemyśleniami dotyczącymi spokoju wewnętrznego, zahaczając o generalne podejście do życia, co jest nieuniknione w tego typu kontemplacji. Przez wiele lat szukałem spokoju wewnętrznego. Podążając za dostępnymi w literaturze wzorcami i tym co mówiło wielu znanych na całym świecie nauczycieli. Słuchając ich wskazówek, zacząłem coraz bardziej „upozytywniać” pracę mojego umysłu oraz ukierunkowywać go na realizację wymarzonego życia, które miało mi przynieść upragniony spokój, radość i spełnienie. Nie chcę napisać, że odniosłem w tym porażkę, i że ta droga jest kompletnie bezsensowna do podążania, bo nie byłaby to prawda. Pomogłem wielu osobom wyjść z koszmaru swojego umysłu i nakierować ich na budowanie w sobie pięknego snu, usuwając różnego rodzaju stare energie, niekorzystne przekonania, stare taśmy audio odtwarzające bolesne historie sprzed lat i wiele, wiele więcej.

Zbudowałem piękne życie, lecz wciąż spokój, który czułem, był bardzo warunkowy. To znaczy, że posiadał kryteria do tego, żebym go odczuwał. Kiedy mój umysł był w dobrym nastroju, gdy życie układało się według planu, byłem spokojny, szczęśliwy, zadowolony, lecz kiedy sytuacje odwracały się w stronę, których nie chciałem, pojawiało się cierpienie i niepokój.

Widziałem to w sobie, ale również wśród ludzi dookoła siebie, nawet wśród bardzo znanych nauczycieli. Widziałem jak najwięksi mówcy tego świata tracą spokój wewnętrzny, jak wchodzą w agresję, smutek, popadają w konflikty. Być może coś w tobie chce powiedzieć: „hej, takie po prostu jest życie” …lecz wiesz, zacząłem szukać dalej i doszedłem do wniosku, że jeśli przywiążemy to, czego poszukujemy do jakichkolwiek warunków, stajemy się ich więźniami. Czy miłość, która jest obwarunkowana rzeczami, które muszą być zrealizowane, aby trwała, jest prawdziwą miłością? Czy obecność spokoju, który jest powiązany z jakimś określonym przez mój umysł stanem mojego życia, jest prawdziwym spokojem?

JESZCZE GŁĘBSZE PYTANIA

Pytania tego typu spowodowały, że zacząłem szukać głębiej. Zacząłem szukać czegoś bezwarunkowego, czegoś poza kryteriami, czegoś trwałego, niezmiennego i nie do ruszenia przez zmienne warunki życia. Wszyscy znamy życie i wiemy, że jest zmienne. Są dni, w których świeci słońce i takie, w których pada deszcz. Takie dni zdarzają się zarówno w naszych umysłach, jak i w relacjach, w naszych pracach, firmach i naszym ciele, które czasami tryska energią, a czasami nadaje się tylko do spania przez cały dzień. Czasami świat wstawia nas na piedestał i obsypuje komplementami i nagrodami, czasami krytykuje i mówi, że jesteśmy beznadziejni. Jeśli powiążemy nasz stan spokoju wewnętrznego z warunkami zewnętrznymi, z jakimikolwiek kryteriami, ryzykujemy, że coś nie będzie spełnione i spokój zniknie. Czy jest możliwe aby być i żyć w sposób bezwarunkowy, ponad jakimikolwiek warunkami? Czy jest we mnie coś czego nie może dotknąć pogoda życia? Te pytania zaczęły prowadzić mnie coraz głębiej i głębiej. Porzuciłem współczesną psychologię, rozwój osobisty i udałem się w wiele podróży, zarówno fizycznych jak i duchowych. Wyjechałem na wschód do Indii jak i na zachód, do dzikich ziem Amazonii, aby szukać swoich odpowiedzi.

To co zostało odnalezione, nie uważam za swoje. Jeśli znajdziesz w tym co piszę prawdę, stanie się to również twoje, bo odpowiedzi, które przyszły jasno wskazują, że każdy człowiek, każdy jeden z nas, ma dokładnie ten sam potencjał, te same możliwości, ten sam dar.

NAUKA GÓRSKIEGO SŁOŃCA

Siedzę na zwalonym pniu w górach, pogoda zmienia się, słońce przychodzi …i odchodzi. Kiedy słońce i ciepło przychodziło, wraz z nimi pojawia się przyjemność. Przyjemność ciała i umysłu. Kiedy słońce odchodzi i przychodzą zimne dni, zaczyna się cierpienie. Kontemplując to, co właśnie się wydarza, reakcje mojego własnego ciała i umysłu, widzę jak zmienia się moje doświadczenie siebie i świata. Zmienia się wraz ze zmianą pogody. Dla większości ludzi, życie to właśnie uwarunkowane reakcje na różne zmiany pogody w życiu. Pytam: „Co jest we mnie poza wpływem pogody? Czego nie mogą we mnie dotknąć warunki życia?” Zaczynam odczuwać coś, co mogę jedynie opisać jako przestrzeń. Przestrzeń, która jest tak olbrzymia w swoim dystansie od tego co się wydarza, jak najdalsze gwiazdy. Przestrzeń o wielkiej pojemności, możliwości przyjęcia wszystkiego ze spokojem, bez oddziaływania na mnie. Czułem się jak górskie niebo, które ma miejsce w sobie, aby przyjąć wszystko, jednocześnie nie jest niczym ograniczone.

SPOKÓJ POZA WARUNKAMI ZEWNĘTRZNYMI

Chciałbym zachęcić cię do poszukiwania swojego spokoju wewnętrznego, nie w warunkach, które możesz stworzyć, lub które mogą być dla ciebie stworzone, lecz w przeniesieniu swojego poczucia Istnienia, z tych warunków i reakcji na nie, na obserwującą świadomość, obecność, w której wspomniane warunki i reakcje twojego ciała i umysłu się pojawiają.

Co mam na myśli? Jeśli chcesz odczuwać bezwarunkowy spokój, nie możesz wiązać go z żadnymi kryteriami. Nasze ciała i umysły funkcjonują w taki sposób, że mają konkretny zestaw warunków, z którym wiążą stan spokoju i równie dobrze określony zestaw warunków, z którymi wiążą stan niepokoju. Nie ma człowieka na świecie, mimo że wielu próbowało, który byłby w stanie stworzyć idealny świat, w którym istniałyby tylko warunki pierwszego rodzaju. Zostaliśmy nauczeni, że jesteśmy naszymi ciałami i umysłami. To jest przekaz naszej cywilizacji, wyraźny i konkretny, która mówi nam, że tym właśnie jesteśmy. Tym samym wrzucając nas w dynamikę wiecznego poszukiwania tego, co zaspokoi nasze ciała i umysły. Jak z tego wyjść? Uświadomić sobie wyraźnie, że jesteśmy więcej niż nasz ciało i umysł, oraz coraz bardziej przesuwać poczucie swojego Istnienia na bycie świadomym obserwatorem tego, co się wydarza w życiu, ciele i umyśle, zamiast identyfikować się z każdą myślą, emocją, energią i przejawami osobowości.

CO ROBIĆ W CODZIENNYM ŻYCIU?

Jak zacząć? Kiedy pojawiają się różnego rodzaju sytuacje w życiu, które są trudne, zauważ ten moment i rozpoznaj reakcje, które powstają w odpowiedzi w twoim ciele i umyśle. Zauważ wszystkie pojawiające się myśli, emocje, odczucia w ciele. Znajdź jakieś spokojne miejsce. Jeśli jesteś otoczony ludźmi, powiedz uczciwie: „słuchajcie, potrzebuję chwili dla siebie.” Usiądź zamknij oczy i zacznij oddychać i obserwować swój oddech. Możesz nazwać to medytacją. Nie ruszaj się, usiądź w jednej pozycji i nie pozwalaj, aby reakcje przejmowały kontrolę nad tobą. Po prostu patrz w nie, obserwuj. Niech twoje „ja” nie będzie połączone z tym co się pojawiło, lecz z tym co je obserwuje. Niektóre osoby łapią to natychmiast, inni potrzebują czasu, aby nauczyć się w pewnym sensie ustawiać poczucie swojej Istoty, we współczującym, akceptującym, kochającym dystansie, zamiast w chaosie reakcji. To jest droga do spokoju wewnętrznego, który jest bezwarunkowy, który może oglądać wszystkie warunki, nie będąc od nich w żaden sposób uzależniony. Powiedziałbym, że wtedy spokój wewnętrzny jest wolny, prawdziwie wolny. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się „po co medytować”, myślę, że jest to dobra odpowiedź.

Medytacja to nauka bycia świadomością. 

Jest taki moment, w którym medytacja staje się z praktyki czystą świadomością. 

Wtedy praktyka, czynność, zamienia się w stan ducha.

Kiedykolwiek pojawiają się we mnie różnego rodzaju, zaprogramowane przez wychowanie reakcje, pod postacią energii, uczuć, myśli, emocji, które ewidentnie zabierają stan spokoju, radości, szczęścia, po prostu siadam w ciszy, żeby przypomnieć sobie, że poczucie mojego Istnienia, zależy ode mnie. Gdzie je umiejscowię, zależy ode mnie. Tak jak twoje Istnienie zależy od ciebie. Zacznij umiejscawiać je w świadomym obserwatorze, tego co się wydarza, który nie ma żadnych intencji, żadnych celów, jest po prostu uważną obecnością, przepełnioną miłością i akceptacją do tego co jest. To jest mój spokój wewnętrzny i droga jaką do niego dotarłem. Obecnie pogłębiam to zrozumienie i uczę ludzi w jaki sposób iść tą ścieżką samopoznania. Mam nadzieję, że ten artykuł będzie dla ciebie inspiracją i wpłynie pozytywnie na twoje życie, wtedy spełni swoje zadanie.

Wszystkiego dobrego <3

SOHAM

Paweł Jan Mróz