A Y A H U A S C A

A Y A H U A S C A

A Y A H U A S C A

A Y A H U A S C A

A Y A H U A S C A

A Y A H U A S C A

A Y A H U A S C A

Ayahuaska to medycyna znana szamanom, praktycznie w całej Ameryce Południowej. W języku Quechua, Ayahuaska oznacza “lianę duszy”. Ze względu na to, że podczas ceremonii łączy nas z innym, subtelnym wymiarem, ze światem energii i duchów.

Wielka Nauczycielka

Medycynę spożywa się w kręgu, w sposób ceremonialny, w ciszy, która jest wypełniona pieśniami uzdrawiającymi i muzyką. Każdy z uczestników przechodzi przez swój indywidualny proces, który jest wspierany i facylitowany przez prowadzących ceremonię.

Uzdrawia medycyna, nie szaman.

Ceremonię prowadzi Wielki Duch, nie lider. Ayahuaska to wielki nauczyciel, roślina, której duch uczy nas i uzdrawia, oczyszcza ze starych programów i uwarunkowań, wypartych emocji, traum przeszłości. Łączy nas z naszą prawdziwą naturą, pomaga przyglądnąć się sobie i poznać siebie naprawdę. 

Wielka Uzdrowicielka

Od mojego pierwszego spotkania z Ayahuaską minęło 10 lat. Zawdzięczam jej bardzo wiele. Dla mnie Ayahuaska to wielka uzdrowicielka i wielka nauczycielka,  która przyjęła taką formę, aby być dla nas dostępna na całym świecie, nie dzieląc ograniczeń formy.

Ayahuaska, którą nazywamy również ayą, babką, mamą, medycyną uzdrawia nasze ciała, literalnie wprowadzając olbrzymie ilości energii w chore partie ciała. Uzdrawia nasz umysł, poprzez uświadamianie nam nieharmonijnych wzorców myślenia, zachowania, szkodliwych nawyków, ograniczeń mentalnych. Konfrontuje nas z nimi, pokazuje źródło ich powstania i z naszą obecnością usuwa z systemu. Uzdrawia również nasze życia, ponieważ kiedy ciało i umysł zaczynają działać w harmonii, rezonuje to na nasze prace, na nasze relacje, na nasza rodzinę, dom, społeczność.

Wreszcie Ayahuaska często jest rewolucyjnym doświadczeniem opuszczenia zasłony materializmu i otworzenia się na niewidzialny świat duchowy, który nas otacza i którego pewność istnienia w ceremonii jest dla nas doświadczalnym faktem.

Poszerzona świadomość

Najważniejszym słowem, które pojawia mi się w kwestii pracy z Ayahuaską jest świadomość.

Świadomość Rośliny poszerza naszą świadomość, zmienia perspektywę patrzenia na samych siebie i wszystko conas otacza. To świadomość jest kluczem do otwarcia serca, spokoju ducha, miłości, poczucia bezpieczeństwa, radości. Ponieważ kiedy coraz bardziej rozpoznajesz kim jesteś i czym naprawdę jest życie, naturalnie zaczynają pojawiać się poprzez te wglądy, to czego często ludzie szukają na zewnątrz.

Wszystko jest w środku, Ayahuaska jest jednym z kluczy do dotarcia do tego co już masz i kim już jesteś.

MOJA HISTORIA PRACY Z AYAHUASKĄ

Wszystko zaczęło się 10 lat temu, w 2008 roku. Wtedy zadzwonił do mnie dobry kolega i zaproponował, abym towarzyszył mu w wyjeździe na wieś, gdzie napijemy się Ayahuaski, którą w jakiś sposób zorganizował. Ja, wtedy niepijący nawet alkoholu, w tamtym czasie już 8 lat od wyjścia z nałogu narkotykowego – około roku 2000, nie dotykałem żadnych substancji zmieniających świadomość, nawet papierosów, czy wspomnianego wyżej piwa. Tylko joga, medytacja, szkolenia, jogging, praca ze sobą. Świeżo po powrocie z dwu-letniej podróży po Indiach.

Jakie było moje zdziwienie, kiedy z zaskoczenia wobec samego siebie powiedziałem „tak, będę”. Potem już na miejscu dowiedziałem się, że kolega zaprosił mnie tam właśnie ze względu na moje duże „doświadczenia” z narkotykami, żebym opiekował się całym procesem i uczestnikami. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że ma zmienić się moje życie, rozpocząć nowy rozdział, że wszechświat przygotował dla mnie rewolucję. Suma summarum wyjazd skończył się tak, że to ja przygotowałem i podałem Ayahuaskę, mimo, że widziałem ją pierwszy raz na oczy.

Szaman, któremu opowiedziałem tę historię lata później, powiedział, że już wtedy to była inicjacja, wezwanie od Ducha Medycyny.

Sama podróż dla mnie była niesamowita i skończyła się tym, że zobaczyłem moje wewnętrzne światło i światło wszystkich dookoła mnie (nigdy nie zapomnę tego jacy jesteśmy piękni). Usłyszałem też bardzo wyraźny głos Ducha Ayahuaski, który powiedział „tym razem ci wybaczę, bo nie wiedziałeś, jedź do Peru.” Odnosiło się to do mojej niewiedzy, w jaki sposób przygotowywać medycynę i prowadzić ceremonię z tym świętym Duchem.

Dwa miesiące później siedziałem w samolocie do Ameryki Południowej, aby odbyć moje pierwsze odosobnienie w dżungli.

Dzięki medycynie pożegnałem wzorce myślenia i chorobliwe ambicje, nerwowość i nadpobudliwość oraz mojego największego wroga – gniew, którego już w ogóle nie odczuwam.

Przez ostatnie lata przechodziłem przez własny proces uzdrawiania i przebudzania się z różnych warstw cierpienia, pracując z różnymi uzdrowicielami, którzy stosują Ayahuskę.

Zaleczałem zranienia z dzieciństwa, oczyszczałem z programów, które otrzymałem od rodziców i ze społeczeństwa. W jednej z faz przez kilka tygodni czyściłem wzorce wzięte od rodziców, które powodowały, że rozpadały się w cierpieniu wszystkie moje relacje intymne.

W innej części procesu uwalniałem rany dziecka wyniesione z domu rozwiedzionych, walczących rodziców. W jeszcze innej fazie łączyłem się ze swoim sercem tak, aby to co mówię, piszę, śpiewam, płynęło zawsze z mojego centrum, z serca. Dzięki medycynie pożegnałem wzorce myślenia i chorobliwe ambicje, nerwowość i nadpobudliwość oraz mojego największego wroga – gniew, którego już w ogóle nie odczuwam.

Połączyłem się na powrót z naturą, stałem się wdzięczny za życie, za każdy dzień. Odprowadziłem z siebie takie mentalne programy jak rywalizacja, ocenianie innych, pożądanie dóbr materialnych. To właśnie robi medycyna, leczy szaleństwo białego człowieka, jak w filmie Avatar.

Uleczyłem i uzdrowiłem tak wiele w sobie z pomocą Ayahuaski, że ten list mógłby być olbrzymią listą zasług medycyny, napisaną od podpunktów łącznie z wielką pomocą w procesie przebudzenia z identyfikacji z umysłem. W jednym zdaniu, z mojego życia zniknęło cierpienie jako pamięć tego, co się wydarzyło oraz wzorce, które to cierpienie wywoływały. Zniknęły skutki zapisane w ciele, emocjach, myślach, energii i zostały usunięte przyczyny cierpienia.

Wiem z własnego doświadczenia, że Duch Ayahuaski to przyspieszony proces naszej ewolucji, uzdrowienia, oczyszczenia i uświadomienia nam kim naprawdę jesteśmy.

W tej drodze nie zawsze jest do przodu, do góry, czasami wydawało mi się, że się cofam, że rzeczy, które już przerobiłem wracają, ale w pewnym momencie po prostu wszystko puszcza, struktura naszego cierpienia w życiu, problemów rozpada się i jesteś wolny, wolna.

W pewnym momencie, kiedy czułem, że mój własny proces zaczyna się rozluźniać i łagodnieć, poczułem, że przyszedł czas, abym zaczął asystować podczas ceremonii, wspierać inne istoty w ich procesach, przeszedł szamański trening, aż do momentu błogosławieństwa, przez naszego Mistrza, z którym spędziliśmy w dżungli wiele miesięcy, aby prowadzić ceremonie w Europie.

I tak oto jesteśmy tu i teraz.

W wiecznej szkole Życia!